RSS
poniedziałek, 10 kwietnia 2017
philippines

 

 

 

 

 

 

seventy7@op.pl

08:23, seventy7
Link
piątek, 30 października 2015
car

 

 

seventy7@op.pl

11:34, seventy7
Link
środa, 15 kwietnia 2015
INDIAagain

 

 

 

 

 

seventy7@op.pl

12:47, seventy7
Link
wtorek, 20 stycznia 2015
directly from INDIA

 

 

 

 

seventy7@op.pl

12:19, seventy7
Link Komentarze (1) »
środa, 29 października 2014
FEZ

 

 

 

 

seventy7@op.pl

poniedziałek, 06 października 2014
B&W

 

seventy7@op.pl

Tagi: portrait
13:54, seventy7
Link Komentarze (1) »
poniedziałek, 11 sierpnia 2014
greece

 

 

 

 

seventy7@op.pl

Tagi: greece
13:19, seventy7
Link Komentarze (1) »
czwartek, 12 czerwca 2014
spain

 

 

 

seventy7@op.pl

poniedziałek, 26 maja 2014
gran canaria

 

 

 

 

seventy7@op.pl

11:11, seventy7
Link
wtorek, 13 maja 2014
INDIA faces 2

 

 

 

 

 

 

seventy7@op.pl

16:46, seventy7
Link
niedziela, 04 maja 2014
o...

 

 

 

seventy7@op.pl

Tagi: portrait
16:56, seventy7
Link
środa, 23 kwietnia 2014
barcelona

 

 

 

 

seventy7@op.pl

piątek, 11 kwietnia 2014
INDIA faces

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

seventy7@op.pl

18:12, seventy7
Link Komentarze (2) »
niedziela, 19 stycznia 2014
gruzja / georgia

 

 

 seventy7@op.pl



sobota, 09 listopada 2013
DZIEŃ DAY DIA

DZIEŃ Z MOJEGO SZCZĘŚLIWEGO MAROKAŃSKIEGO ŻYCIA
8MEGO LISTOPADA HAPPY DAY OF MY LIFE 8th NOVEMBER in MOROCCO FELIZ
DIA DE MI VIDA 08 de noviembre en Marruecos

 

ZAWSZE ZNAJDZIE SIĘ TU POMOC, ZAPYTANY POPRZEDNIEGO DNIA SKLEPIKARZ W
JEDNEJ Z WĄSKICH ULICZEK MEDINY, CHWILE SIĘ ZASTANAWIA, PYTA ZNAJOMEGO, BY
ZARAZ NIE WIEM SKĄD WYNALEŹĆ CHŁOPAKA, KTÓRY OD RAZU MACHA RĘKĄ I MÓWI CHODŹ JA
CI POKAŻĘ GDZIE JEST TWÓJ HOTEL
. NIEDCENILEM WIELKOŚCI MEDINY W FEZIE,

ILOŚCI ULICZEK, IDZIEMY WZDŁUŻ WYSTAWIONYCH NA ZEWNĄTRZ STRAGANÓW Z PIĘKNYMI
WARZYWAMI, BY JUŻ PO MINUCIE MIJAĆ WISZĄCE KAWAŁKI MIĘSA I MAJĄCE PRZYCIĄGAĆ
WZROK GŁOWY WIELBŁĄDÓW, SPECIALISCI ZAJĘCI KROJENIEM, MIELENIEM, A CZEŚĆ
PRZYWIĄZYWANIEM KUR. MÓJ PRZEWODNIK MA TEMPO MARATOŃCZYKA, ALE WIEM ZE MNIE NIE
ZGUBI W TYM WSZYSTKIM DOOKOŁA, DLATEGO IDĘ SWOIM WOLNYM TEMPEM I TYLKO, CO JAKIŚ CZAS WIDZĘ, ZE PRZYSTAJE, WYMIENIAMY
WZROK LUB POKAZUJE MI GDZIE SKRĘCAMY I ZNÓW IDZIEMY KILKANAŚCIE METRÓW W SWOICH
PRĘDKOŚCIACH
. TU NIE MA NAZW ULIC, TU NIE MA MAPY, TU KIERUJE SIĘ WIEDZA I DOŚWIADCZENIEM,

DLATEGO TACY NAGLI PRZEWODNICY PO PROSTU SA NIEODZOWNI. SKRĘCAMY W JESZCZE
BARDZIEJ WĄSKIE ULICZKI, GDZIE TRUDNO WYMINĄĆ SIĘ Z NADCHODZĄCYCH Z PRZECIWKA,
ALE NA SZCZĘŚCIE TU JEST ICH MAŁO, ROBI SIĘ PUSTO I DZIKO, A W TYM MOMENCIE SŁYSZĘ
TU JEST TWÓJ HOTEL. ROZGLĄDAM SIĘ I NIC NIE WIDZĘ, ON POKAZUJE MI DRZWI. STUKA,
OTWIERA UŚMIECHNIĘTY CHŁOPAK I ZAPRASZA DO ŚRODKA. ZEGNAM SIĘ Z MOIM
PRZEWODNIKIEM STANDARDOWYMI KILKOMA DINARAMI, KTÓRYCH JAWNIE OCZEKIWAŁ I OD RAZU DOSTAJE PROPOZYCJE WYPICIA HERBATY
W HOTELU
. TO ELEMENT MAROKAŃSKIEJ GOŚCINNOŚCI. Z DZIKICH ULICZEK MEDINY, PO

NIEPOZORNYM WEJŚCIU OTWIERA SIĘ PRZED MNĄ WIELKI DZIEDZINIEC BOGATO ZDOBIONY MAROKAŃSKĄ
SZTUKA, DOOKOŁA, KTÓREGO JEST KILKA POKOI. POPIJAM ŚWIETNĄ HERBATĘ Z NATURALNA MIĘTĄ
W SRODKU I WYRAŻAM SWÓJ ZACHWYT WŁAŚCICIELOWI HOTELU SZTUKA DOOKOŁA,
NIESAMOWITYMI MOZAIKAMI, RZEŹBAMI, MALOWANYMI DRZWIAMI,WYRZEŹBIONYMI STOLIKAMI…

                             DOŚĆ WRAŻEŃ IDĘ SPAĆ W WIELKIM ŁOŻU POD BALDACHIMEM. RANO JUŻ PO 6STEJ PODZIWIAM BUDZĄCĄ
SIĘ MEDINE. STARSZYCH LUDZI, KTÓRZY PRZETRWALI KOLEJNA NOC PRZY MAŁYCH
OGNISKACH, WŁAŚCICIELI MAŁYCH SKLEPIKÓW WYSTAWIAJĄCYCH TOWAR, ODKRYWANIE ZE SKRZYŃ
PIĘKNYCH OWOCÓW, JAK ZWYKLE TO WSZYSTKO PRZEPLATANE JEST CZĘSTYMI BEZPOŚREDNIMI WYMIANAMI WZROKU Z MAROKANCZYKAMI, UŚMIECHÓW, A
SZCZEGÓLNIE Z ROZENERGETYZOWANYMI TU NIESAMOWICIE DZIEĆMI
.
JESZCZE TYLKO SŁODKIE
MAGDALENKI I JUŻ JESTEM ZA MURAMI MEDINY, WSPINAM SIĘ NA SĄSIEDNIE WZNIESIENIE,
BY SPOJRZEĆ NA FEZ Z GÓRY. ZASIĘG MOJEGO WZROKU NIE MOŻE TEGO OGARNĄĆ, OBRACAM
SIĘ W LEWO I PRAWO PRÓBUJĄC ZNALEŹĆ POCZĄTEK I KONIEC TEJ NAJWIĘKSZEJ
ŚREDNIOWIECZNEJ MEDINY, ALE WSZYSTKO SIĘ ZLEWA, GDY PRÓBUJE WYRÓŻNIAĆ
POJEDYNCZE DOMY, WSZYSTKO ZNÓW JEST ZWARTE, TYLKO WIELKA WIEŻA Z ZIELONYM
DACHEM WYRAŹNIE BUDUJE ODMIENNOŚĆ. GODZINE SPACERUJE PO TYM WZGÓRZU PODZIWIAJĄC
TEN NIESAMOWITY WIDOK, A POTEM JESZCZE NA ZAKONCZENIE WYŁANIAJĄ SIĘ OSŁY
OBJUCZONE SKÓRAMI ŚWIEŻO FARBOWANYMI, KTÓRE NASTĘPNIE ROZKŁADANE SA NA WZGÓRZU,
ABY WYSCHŁY W SŁOŃCU…CZUJE SIĘ GOTOWY NA ŚNIADANIE, KTÓRE ZNÓW PRZERASTA MOJE
OCZEKIWANIA Z OCZYWIŚCIE ZAPROPONOWANA HERBATA MIĘTOWA ORAZ KAWA….DUŻO
BLIŻEJ MAM DWORZEC AUTOBUSOWY NIŻ POCIĄG, ZAKŁADAM PLECAK I PO 10 MINUTACH
PYTAM O POJAZD DO MEKNES. TRAFIAM DO AUTOBUSU POD DWORCEM, WSIADAM, PRZYCHODZI
KASOWNIK I PLACE CALE 20 DINARÓW. AUTOBUS CIĄGLE MA WŁĄCZONY SILNIK, A JA SŁYSZĘ
Z ZEWNĄTRZ NAWOŁYWANIA, KTO DO MEKNES. NIE MIJA 10 MINUT A AUTOBUS JEST WYPEŁNIONY
DO OSTATNIEGO MIEJSCA. KOLO MNIE SIADA ZAKRYTA NA TWARZY KOBIETA, WIDZĘ ZE
CZĘSTO OBRACA SIĘ DO TYLU PATRZĄC NA SWOJE DZIECI, KTÓRE MUSIAŁY SIĄŚĆ OSOBNO, GDYŻ
JUŻ TYLE MIEJSC NIE BYŁO KOLO SIEBIE. MIJAMY MNÓSTWO GAJÓW OLIWNYCH PRZY
DRODZE. KOBIETA WIDZI, ZE RODZINA Z PRZODU DZIELI SIĘ BUTELKA I POPIJA WODĘ, PYTA PO PROSTU CZY TEZ MOŻE SIĘ NAPIĆ, NIE
MA TU ŻADNEGO ZDZIWIENIA, CZY ZAWAHANIA JEST PO PROSTU PRZEKAZANIE BUTELKI I
OBCA OSOBA PIJE PO PROSTU WODĘ Z BUTELKI. PIĘKNE I JAK LUDZKIE
. PRZED MNĄ DWÓJKA

DZIECI ROZENERGETYZOWANYCH BAWI SIĘ WZAJEMNIE SIEDZĄC NA JEDNYM FOTELU, CZASEM
TYLKO WCIĄGAJĄ W TO MNIE OPUSZCZAJĄC FOTEL NA MOJE KOLANA. MATKA SIEDZĄCA OBOK PRÓBUJE
FIZYCZNOŚCIĄ POWSTRZYMAĆ DZIEWCZYNKĘ, ALE TO STARCZA ZWYKLE NA MINUTĘ. WIDAĆ
JAK MAŁO MIŁOŚCI MA DO TEJ MALEJ OSOBY TARGAJĄC JA, CO JAKIŚ CZAS I STOSUJĄC
UDERZENIA RĘKĄ W TWARZ. TU JEDNAK NASTĘPUJE PIĘKNY BALANS I RÓŻNICA ZACHOWAŃ,
GDY MAŁA DZIEWCZYNKA ZWRACA SIĘ DO STARSZEJ (NAWIASEM MÓWIĄC ATRAKCYJNEJ
SIOSTRY, KTÓRA CO JAKIŚ CZAS SPOGLĄDA NA MNIE) TA NIE ODPYCHA JEJ REKI, A JA CAŁUJE, PIĘKNE…MAŁA NIE MA PODSTAW
OD MATKI, ALE NA SZCZĘŚCIE SIOSTRA JEJ POKAZUJE PRAWDZIWOŚĆ ŻYCIA…Z
PRZYJEMNOŚCIĄ WYMIENIAM SZCZERE UŚMIECHY Z ATRAKCYJNA DZIEWCZYNA, SZCZEGÓLNIE
ZE WYKAZUJE TYLE PIĘKNA DO BLISKICH. CALA RODZINA WYSIADA Z AUTOBUSU PRZEDE
MNA… WSZYSTKIE
DROGI PROWADZA DO GŁÓWNEGO PLACU, I TAK TRAFIAM ZNÓW WĄSKIMI ULICZKAMI MEDINY
DO HOTELU, ZNÓW NIEPOZORNEGO Z ZEWNĄTRZ, A Z WIELKIM ROZMACHEM WEWNĄTRZ, ZNÓW
HERBATA NA PRZYWITANIE, ZNÓW BEZPOŚREDNI
UŚMIECH I WZROK…PROSTE PODSTAWY, A W WIELU MIEJSCACH ZAPOMNIANE
LUB ŹLE

INTERPRETOWANE…

 seventy7@op.pl

piątek, 27 września 2013
stolica / capital

 

 

 

seventy7@op.pl

 

 

14:03, seventy7
Link Komentarze (1) »
czwartek, 25 lipca 2013
BUDApest

what a good remembrances...

 

 

 

 seventy7@op.pl

 

Tagi: Budapest
14:30, seventy7
Link Komentarze (2) »
wtorek, 30 kwietnia 2013
BESALU

 

 

  seventy7@op.pl

 

piątek, 12 kwietnia 2013
PIEKNE KOBIETY

 

 ...

Jakie PIĘKNE KOBIETY
zamieszkują indyjska ziemie. Naturalnie przyozdobione swoja karnacja. Te ciemne,
otwarte spojrzeniem oczy. Długie, gęste, włosy, jak natura była tu wyjątkowo sprawiedliwa
dla większości. Jak kultura zbudowała im piękne przybranie w kolorach sari, jak
niezależnie od bogactwa każda może przyozdobić się w te niesamowite materiały. Nawet
otoczone brudem, jednostajna pustynia wyglądają tak dostojnie jak by właśnie szły
na przyjęcie. Jaskrawe kolory przyciągają wzrok, a im bliżej ich jestem tym więcej
piękna mnie zniewala. Czysty, częsty i szczery uśmiech z zawsze białymi zębami,
kolorowe bransoletki na rekach i ta czystość w nieczystości…

seventy7@op.pl

 

 

14:28, seventy7
Link
wtorek, 09 kwietnia 2013
INDIA

 

 

 

 

 

 seventy7@op.pl

 

15:14, seventy7
Link
środa, 13 marca 2013
INDIA INDIE - I do not like it I LOVE IT

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

and B&W

 

 

 

 

 

 

 

 

 seventy7@op.pl



11:04, seventy7
Link Komentarze (2) »
środa, 21 listopada 2012
Istambul

 

 

 

 

 

 

 

 



seventy7@op.pl

 

 

Tagi: istambul
14:19, seventy7
Link Komentarze (1) »
wtorek, 20 listopada 2012

 

seventy7@op.pl

 

 

Tagi: portrait
15:22, seventy7
Link
środa, 27 czerwca 2012
egipt

Moje zmysły dostają orgazmu! Nie wiem czy bardziej używać wzroku, węchu czy słuchu. Owoce, warzywa, przyprawy…całe dzielnice różnych towarów. Idę uliczką w dzielnicy muzułmańskiej. Sklepiki ożyły, wiszące mięso na hakach zostało wywinięte z materiału, który osłaniał je przed słońcem. Towary powystawiane na zewnątrz, podział na wielkie połacie ze sklepikami gdzie sprzedaje się tego samego rodzaju produkty. Są takie małe dzielnice gdzie handluje się dywanami, materiałami, sprzętem domowym, przyprawami, ubraniami, a przede wszystkim zaprzeczając / nigdzie nie trzeba szukać życia, bo ono tu po prostu jest. W spojrzeniach sprzedawców, nawoływaniach wzmacnianych często tubami do kupna, ruchem ulicznym, przesiadywaniem na zewnątrz…

W blaskach zachodzącego słońca wdrapuje się na jeden z minaretów tutejszych meczetów i …i szczęka mi opadła. Moje przepojone różnymi widokami oczy zachwyciły się widokiem Kairu z góry. Płaskie dachy a raczej śmietniska budynków, wszędzie wystające anteny satelitarne, wieże wielu tutejszych minaretów i w dole życie ulicy z motorami, wózkami ciągniętymi do sklepów, a przede wszystkim ludźmi!

 

 

 

seventy7@op.pl

14:12, seventy7
Link Komentarze (1) »
poniedziałek, 30 kwietnia 2012
guess where?
09:48, seventy7
Link Komentarze (1) »
 
1 , 2